Pogrzeb wszystkie Twe sekrety w mej skórze
Odejdź z niewinnością, zostawiając mnie z mymi grzechami
Powietrze wokół mnie wciąż przywodzi na myśl klatkę
A miłość tylko przykrywa to, co znowu przypomina wściekłość
Odejdź z niewinnością, zostawiając mnie z mymi grzechami
Powietrze wokół mnie wciąż przywodzi na myśl klatkę
A miłość tylko przykrywa to, co znowu przypomina wściekłość
Więc jeśli mnie kochasz pozwól mi odejść
I ucieknij zanim się o tym dowiem
Moje serce jest po prostu zbyt mroczne, by się tym przejąć
Nie mogę zniszczyć tego, czego tutaj nie ma
Przekaż mnie mojemu przeznaczeniu
W osamotnieniu nie mogę nienawidzić
Nie zasługuję na Ciebie
Mój uśmiech został zabrano dawno temu
Jeśli mogę się zmienić mam nadzieję, że nigdy się o tym nie dowiem
Ciągle przyciskam do swych ust Twoje listy
I żywię je częściami siebie, które smakują każdy pocałunek
Nie potrafiłam stawić czoła życiu bez Twojego światła
Ale wszystko to legło w gruzach, gdy odmówiłeś walki
Więc wstrzymaj oddech, ja nie będę tego słyszał
Sądzę, że postawiłem sprawy jasno
Nie mogłeś nienawidzić wystarczająco by kochać
I to ma niby wystarczyć?
Żałuję tylko, że byłeś moim przyjacielem
Wtedy na końcu mogłabym Cię skrzywdzić
Nigdy nie twierdziłam, że jestem święta
Moje ja zostało wygnane dawno temu
Nadzieja musiała umrzeć, bym pozwoliła Ci odejść
Więc rozbij się o moje skały
I wyrzuć swoją litość z mojej duszy
Nigdy nie potrzebowałeś pomocy
Sprzedałeś mnie, żeby oszczędzić siebie
I nie będę słuchać, że Ci wstyd
Uciekłeś, jesteście tacy sami
Anioły kłamią, by utrzymać kontrolę
Moja miłość została ukarana już dawno temu
Jeśli wciąż Ci zależy, nigdy nie daj mi znać
Jeśli wciąż Ci zależy, nigdy nie daj mi znać
To jest proste, szalenie proste. Tego nie ma, a ja idiotka wciąż się tym
żywię. Mała, naiwna Jenny, która myśli, że może być pięknie właśnie w
ten sposób, a wszyscy jej przypominają i próbują ją utwierdzić w tym, że
nie będzie. Odejdź. Odejdź do cholery. Po co to wszystko? Nie udawajmy,
że między nami wszystko może być dobrze. Na swój żałosny sposób Cię nienawidzę. To takie neutralne, normalne tak bardzo, że nikt nie chce o tym rozmawiać, chociaż ja tego szalenie potrzebuję bo ... bo być może nic nie jest takie jasne, jak mi się zdawało. Ale mimo wszystko jest dobrze, cieszę się tym, że jutro nie będę o tym pamiętać.
A ze spraw jeszcze mniej ważnych niż sprawa nieważna, to wakacje mijają mi świetnie. Od czwartku wszystko nabrało obrotu, spędziłam z moimi przyjaciółmi cudowne dni, wraca mi inspiracja, dużo piszę, mało mówię, wypijam niezliczone kubki herbaty i palę klikersy. I dobrze mi tutaj, cholernie mi dobrze.
wasza Jenny.