Postrzegam u ludzi zawziętość. Nie tylko na swoje zdanie, nie tylko na swoje opinie, ale również na stereotypy. Czytając niektóre interesujące wypowiedzi wywnioskowałam, że ludzie, którzy pozornie bronią swoich ideałów i walczą ze stereotypami tak na prawdę są w nich cholernie zamknięci. Nie rozumiem, dlaczego jeżeli ktoś jest ogromnym fanem jakiegoś zespołu i na prawdę go kocha to spotyka się czasem z dezaprobatą innych jego fanów? Przecież to jasne, że nie każdy jest taki sam. Niby dlaczego ktoś słuchający ostrych brzmień ma ubierać się jedynie na czarno, a jeżeli jest dziewczyną nigdy nie eksponować swojej kobiecości, tylko dlatego, że "metalom" nie wypada? Ludzie, opanujcie się. Czy ci zawzięci obrońcy ciemnej strony nigdy nie chodzą na plażę, a jeżeli chodzą to w glanach? Inny przykład : czy blondynka, która od czasu do czasu założy różową bluzkę nie może słuchać rocka czy metalu? Najlepiej byłoby gdyby nie myła się tydzień, przefarbowała na czarno i ukryła to, że jest kobietą pod czarną koszulką w największym rozmiarze jaki istnieje. Moim zdaniem wszystko ma swój czas i miejsce. I niby dlaczego ktoś kto nie jest czarny od góry do dołu może kochać jakiś zespół jedynie za " wygląd" ? Muzyka Avenged i sami Sevenfoldzi zmienili wszystko w moim życiu. Stałam się zupełnie innym, uważam, że lepszym i dojrzalszym człowiekiem. I kocham ich właśnie za to, za każdy ich uśmiech, dzięki któremu i ja się uśmiecham. Za to, że dają mi szczęście, że dają mi wiarę i nadzieję. Zapewne dla członków żadnego zespołu nie liczy się wygląd fanów do cholery, ale to, że są przez nich kochani i szanowani. My również szanujmy się nawzajem. Oceniamy innych zbyt szybko. Ja na prawdę wiele potrafię zrozumieć. Sama nienawidzę, kiedy jakaś panienka, która naprawdę nie słucha ' takiej 'muzyki nagle wyskakuję w koszulce zespołu, bo jej się podobała, ale bez przesady, ludzie. Pewnie spotkałabym się teraz z odpowiedzią, że jeżeli ktoś słucha ciężkich brzmień to nie powinien wyznawać żadnego systemu wartości i nosić czarne ciuchy, bo takie mu pasują, a nie myje się, bo tak lubi , a poza tym, to przecież wcale nie musi, bo ... nic nie musi. Zacznijmy od tego, że muzykę nosi się w sercu i nie ważne jak wyglądamy, nie ważne jacy się wydajemy - póki muzyka daje nam szczęście, uczy nas czegoś i wspiera nas na duchu to jej słuchajmy i nie tłumaczmy się nikomu, że w tych pieprzonych czarnych ciuchach jest nam po prostu gorąco, czy też nie do twarzy. Załóżmy tę obciachową różową koszulkę, która nam się podoba i idźmy w niej na metalowy koncert ! Kto powiedział, że tak nie wolno? Ważne, żeby nikogo nie udawać i nie dusić się w stereotypach. Każdy ma prawo słuchać czego chcę i wyglądać jak chcę i powinniśmy się nawzajem tolerować. Muzyka jest piękna, więc dlaczego nas dzieli? Spotykam się z takimi zawziętymi głosami, jednak najczęściej ze strony bardzo młodych ludzi, którzy dopiero znaleźli się w tym świecie i chcą za wszelką cenę być w nim jak najmocniej. Pewnie dopiero za parę lat przekonają się o co w tym wszystkim chodzi. Na pewno nie o te nasze ciuszki, kolor włosów, kolor skóry, rodzaj obuwia czy sposób bycia. Te wszystkie zespoły, które przecież kochamy, grają muzykę i grają ją dla nas. Grają, żeby nas czegoś nauczyć, żeby coś nam opowiedzieć, przed czymś nas ostrzec bądź po prostu pokazać nam kawałek swojego świata. Śpiewają o rzeczach pięknych i tworzą nam uśmiech na twarzach, a czasami mówią o bólu, co przyprawia nas o kilka kapiących w nasze dłonie łez. Tu wcale nie chodzi o nas, nie chodzi też o nich. Chodzi o muzykę. Więc zwracajmy uwagę właśnie na nią, a nie na to, co akurat ktoś na siebie włożył. Szanujmy muzykę, muzyków, bo żeby nas zadowolić i dać nam te średnio 4 minuty szczęścia wkładają w to całych siebie. Szanujmy się nawzajem i zdejmijmy te cholerny klapki z oczów, bo krzycząc, że stereotypy są do dupy, tak na prawdę wciąż je tworzymy czy też kontynuujemy. Tyle ode mnie .
Czy boję się września? Jasne, że tak. Wszystko się zmieni, każda rzecz, która do tej pory była błogo banalna. Boję się nie tyle o siebie, lecz o moją...naszą przyjaźń i relację. Mam nadzieję, że wszystko przetrwa, że się " nie zastąpimy " ani nie olejemy. Wiem, że będzie ciężko, ale trzeba też pomyśleć ile będzie tych szczęśliwych chwil. Chciałabym spędzić je z moimi przyjaciółmi, z nikim więcej, a nawet jeżeli nie będzie ich bezpośrednio przy mnie , to zrobię wszystko, aby pozostali częścią mojego świata. I chciałabym, żeby wreszcie przytrafiło mi się coś pięknego. Jak na razie mam przed sobą wakacje, na razie może trochę nudne i wolne, ale kiedy tylko D. wróci, polecimy na ostro. A potem Sycylia :) Mam nadzieję, że chociaż w tym roku trochę się opalę.
To takie cudowne usłyszeć od kogoś obcego, że moje bazgroły są coś warte, że chciałby pisać z taką łatwością jak ja i że na prawdę jest dobrze...
Ok, będę się zbierać, może zdążę się z nim. jeszcze dzisiaj pokłócić czy też usłyszeć parę słów za dużo.
Wasza Jenn.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz